Dlaczego nie lubimy pracy?

5324512663_3c17a9a8a1_b

Jednym zdaniem

Przyczyny naszej powszechnej niechęci do tygodnia pracy można całkiem precyzyjnie określić : szefowie, współpracownicy i pieniądze.

Czy zadajecie sobie czasem to pytanie? Nie Ci z Was, którzy uwielbiają swoją pracę i jeszcze potrafią harmonijnie połączyć ją z życiem prywatnym. Chodzi mi o większość z nas, którym na odgłos słowa „praca” przewraca się coś w żołądku a świat wokół przestaje być kolorowy. Nic dziwnego, że firmy nie widzą innego rozwiązania i inwestują w rozwój naszego zaangażowania. Na próżno, bo zaangażowanie wciąż maleje.

720 milionów dolarów
Tyle firmy amerykańskie wydały w 2012r na zwiększenie zaangażowania pracowników. W 2013 roku już 2 razy więcej
tlnt.com  

Co właściwie powoduje, że praca kojarzy nam się z przykrym obowiązkiem? Często ciężko jest sobie na takie pytanie odpowiedzieć. Czujemy, że coś nie gra, ale analizowanie problemu wydaje się bez sensu. Bo przyzwyczailiśmy się do tego, żeby za dużo nie oczekiwać. Trochę pomaga, że inni też nie mają lekko.

Tymczasem wygląda na to, że nasz brak zaangażowania bierze się z dość ograniczonego zestawu problemów. Tak mówi nam doświadczenie, nasi znajomi, tak też twierdzi nasz przyjaciel internet:

Kierownicy, którzy nie zarządzają ludźmi

Klasyczny przypadek, o którym słyszymy na co dzień ale może i tak za rzadko. Nie wydaje się Wam, że w naszym kraju zbytnio przywykliśmy do tego, że kierownik to ten, który chodzi, pogania, winduje nam cholesterol i subiektywnie rozdaje bonusy? Ewentualnie siedzi w rogu biura i odzywa się raz na dobę. No może jeszcze wytyka nasze błędy na rocznej rozmowie pocąc się przy tym okrutnie.

Dlaczego przestaliśmy wymagać od kierowników tych zachowań, które nie dość, że prospołeczne to jeszcze zapewniają większy sukces biznesowy w tym wyniki finansowe organizacji? Otaczają nas szefowie, od których oczekuje się, by wiedzieli więcej niż specjaliści jednocześnie zaniedbując tak podstawowe funkcje jak:

  • dobór i utrzymanie zgranego i efektywnego zespołu
  • kształtowanie pozytywnej, optymistycznej kultury opartej na zaufaniu
  • szerzenie zasad dobrej komunikacji oraz informowania
  • nadawanie wyższego celu działaniom zespołu
  • stwarzanie środowiska, w którym pracownik może się rozwijać
  • usuwanie przeszkód, które blokują zespół przed dobrym wykonywaniem pracy
  • wsparcie duchowe
  • promowanie równości i zachowań prospołecznych
  • poznanie pracownika ut homo a nie tylko zasobu procesowego

Ilu naszych współczesnych polskich kierowników faktycznie angażuje się w powyższe tematy? A ilu z nas koncentruje się na dowożeniu wyników dystansując się od codziennych, ludzkich problemów w swoich zespołach? Organizacje inwestują co prawda w szkolenia z zarządzania, ale skutek pozostaje mizerny.

13% pracowników
na świecie czuło się zaangażowanych w swoją pracę pod koniec 2013 roku
Gallup

Brak autentycznej więzi ze współpracownikami

Anonimowość bywa dobra w internecie ale w pracy potrafi być okrutnym demotywatorem. Wiemy, że koleżanka była na nartach w Dolomitach, że ma dwójkę dzieci, że kupiła z mężem super telewizor, ale nie wiemy czy jest szczęśliwa, co ją inspiruje, o czym marzy. Bo nie wypada zapytać. Gdzie indziej : dzień w dzień te same anemiczne twarze. Czasem jakaś pogawędka przy biurku, przy kawie – byle nie o pracy, byle nie popadać w pracoholizm. Albo gorzej – z projektu na projekt lądujemy w innym zespole. Zanim się przyzwyczaisz, już zmieniasz miejsce. I jak tu nawiązać bliskie relacje?

Mizerne lub niesprawiedliwe nagradzanie

Nie ma się co oszukiwać. Pieniądze są ważne. Niestety dookoła aż roi się od przypadków wyzysku, gdy pensje są po prostu za niskie w stosunku do kosztów życia. Z drugiej strony pracodawcy zdecydowanie nadużywają zjawiska premii i bonusów często wierząc, że jedyne czego pracownik oczekuje od pracodawcy to pieniądze. My za to przyzwyczailiśmy się, że niczego więcej nie powinniśmy oczekiwać. Nagminne stały się w naszej rzeczywistości sytuacje, gdy premie i bonusy przyznaje się według bliżej nieokreślonego klucza, za zamkniętymi drzwiami. Gdy wyjdzie na jaw czyjaś niezasłużona naszym zdaniem podwyżka, to przekleństwa same cisną się na usta.

Do dzieła

Nie twierdzę, że powyższe trzy problemy wyczerpują listę, ale rozpytując wokół po znajomych czy zarzucając sieć w internecie można śmiało wskazać, że to nasze najpopularniejsze bolączki. I jeśli faktycznie mozecie utożsamić się z tymi przykładami, to zachęcam do działania!

Porozmawiaj szczerze ze swoim przełożonym

Wiem, że nie zawsze jest to łatwe. Dystans, który stworzyliśmy w organizacjach między stanowiskami specjalistycznymi i kierowniczymi często nie sprzyja szczerym rozmowom. Powiedzmy sobie jasno – współczesne organizacje pewnie chcą ale nie potrafią dobrze przygotować kierowników do zarządzania zespołem. Nacisk kładzie się na kompetencje twarde, strategię, relacje czysto biznesowe. A kierownicy też przecież chcą dobrze wykonywać swoje obowiązki. Może czasem wystarczy trochę im w tym pomóc?

Zaproś kierownika na rozmowę. Powiedz jak się czujesz, jak czują się inni w zespole. Co kierownik robi Twoim zdaniem dobrze, a co mógłby robić lepiej. Każdy z nas doskonale wie, że nie jest łatwo prosić innych o szczerą ocenę tym bardziej jeśli coś wisi w powietrzu, dlatego czekanie aż przełożony sam przyjdzie do nas po opinię często nie ma sensu.

Poznaj lepiej ludzi, z którymi pracujesz

Jako jednostki społeczne potrzebujemy kontaktu z ludźmi – akceptacji, uznania, wsparcia. Pozytywne kontakty z koleżankami i kolegami w biurze mogą uskrzydlać tak samo jak kolacja z przyjaciółmi. Pod warunkiem, że nie musimy udawać, a nasze relacje są otwarte i szczere, że akceptujemy panujące różnice w charakterach dodając do tego garść empatii. Bo warto rozumieć, że inni mogą myśleć inaczej i w gruncie rzeczy nie jest najważniejsze to, kto ma rację. Ważne by budować. Jak słusznie powiedział znajomy z Portugalii :

Za 10 lat, kiedy spojrzysz wstecz – jedyne co będziesz pamiętać z dziś to ludzie. Nie projekty, nie narzędzia, nie procesy.

Spróbujmy więc poznać lepiej ludzi, z którymi pracujemy. Bez obaw, że z butami wchodzimy w ich życie, bo w końcu nie jesteśmy intruzami. Przecież często spędzamy razem większość czasu.

Zastanów się jakie wynagrodzenie jest dla Ciebie satysfakcjonujące

Zamiast zachodzić w głowę ile może zarabiać nasza koleżanka z pracy, skupmy się przez chwilę na sobie. Co to znaczy dobrze zarabiać? Tyle, żeby móc na znośnym poziomie utrzymać siebie i rodzinę? A może żeby starczyło na dom z basenem i cztery samochody? Ile powinienem zarabiać, żeby być bardziej zaangażowanym w pracy, szczęśliwszym? I czy wogóle pieniadze i zaangażowanie mają ze sobą tak wiele wspólnego? Badania naukowe mówią, że nie.  W momencie zaspokojenia podstawowych potrzeb nasze oczekiwania przenoszone są na te właśnie miękkie sprawy – rozwijanie nas samych, przyjazna atmosfera, inspirujący szef, bliskie relacje z otoczeniem. I dopiero tutaj dostajemy pozytywnego kopa i przenosimy góry. Jeśli jednak nie znajdziemy tych miękkich motywatorów – wtedy naszą uwagę znów pochłonie ten jedyny niezmienny – pieniądze.

Podsumowując

Jak wielu z nas nie lubi swojej pracy? Zastanawiam się, czy nie jest tak właśnie dlatego, że za bardzo przywykliśmy do złych kierowników, sztywnych, powierzchownych relacji i pogoni za nieuchwytnymi wynagrodzeniami?

A może rozwiązanie jest bliżej niż się wydaje? Często wystarczy na moment przystopować, usiąść, zastanowić się. I zrobić ten pierwszy krok w stronę pozytywnej zmiany.

Zróbmy więc razem coś, aby te średnio 8 godzin dziennie miały sens i sprawiały przyjemność. Dla szczęścia nas samych, ludzi dokoła i dla sukcesu organizacji w których pracujemy.

Przy okazji – sporo na ten temat mówimy we wstępniaku naszej audycji podcastowej.

Chcesz wiedzieć więcej?

Sharing is caring! Lubisz to? Daj szansę innym :)
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn1Share on Google+1

Więcej na ten temat

  • Pingback: Workcited – Przestań zarządzać. Zacznij inspirować.()

  • Gembolf

    Poza wymienionymi czynnikami dużą rolę odgrywa sama praca, w sensie obowiązków które wykonujemy. Jeśli nie daje poczucia, że robi się coś istotnego to trudno osiągnąć zadowolenie nawet przy najlepszej postawie kierownictwa. Problem w tym, że znaczną cześć działań wytwórczych przejęły dziś rynki wchodzące i maszyny, a to co nam pozostało częściej niż byśmy chcieli jest McPracą, która sama w sobie ani inspiruje, ani motywuje.

    W tym kontekście polecam do przeczytania:
    http://nowyobywatel.pl/2013/09/23/fenomen-gowno-wartych-prac/

    • http://workcited.pl/ Workcited

      Przede wszystkim dzięki za komentarz. Artykuł jest świetny i daje do myślenia. Duża część stanowisk, które dziś istnieją właściwie mogłaby nie istnieć. Moglibyśmy albo dać te prace maszynom, albo ograniczyć dzień pracowniczy do góra kilku godzin. Z drugiej strony czy to nie jest tak, że każda praca może dawać inspirację i satysfakcje, jeśli będzie się ją wykonywać w dobrym towarzystwie albo na przykład nietypowo (czyt. innowacyjnie). Brak inspiracji, bo praca nudna i niewymagająca = brak kreatywnych wyzwań angażujących ciekawość. Plus anemia wokoło i gówniana praca gwarantowana.

  • Pingback: WorkcitedSkończ narzekać Przejmij kontrolę()