Odcinek 5 : Nie wiem to się nie wypowiem

69502735_0e1d13e209_o

Jak często zdarza nam się mówić „Nie wiem”?. Zwykle potrzeba akceptacji oraz lęk przed tym, że inni zobaczą w nas niekompetencję nie pozwala nam przyznać się do niewiedzy. Dziś będziemy chcieli udowodnić, że „nie wiem” nie tylko nie boli ale może wręcz przysporzyć nam przyjaciół i sprawić, że staniemy się lepsi.

Jak to możliwe? Posłuchajcie!

 

Chcesz wiedzieć więcej?

The three hardest words in the English language – Freakonomics

I don’t know can make you an authority in your industry – BufferApp

Sharing is caring! Lubisz to? Daj szansę innym :)
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn9Share on Google+0

Więcej na ten temat

  • http://workcited.pl/ Workcited

    Jak zwykle zapraszamy do dyskusji. Zarówno tych, co wiedzą jak i tych, co nie mają pojęcia :)

  • Pingback: Workcited – Szukasz zaangażowania? Celebruj małe chwile()

  • Gembolf

    Po pierwsze i najważniejsze – w pracy (bo o tym jest workcited) płacą nam za to, żebyśmy właśnie wiedzieli. Przyznać się, że nie wiemy czegoś w pracy to możemy co najwyżej przed sobą samym, a potem szybko nadrobić braki. Takie są smutne realia naszych wymagających czasów.

    Bardziej istotna warstwa tego problemu to swego rodzaju moda na opinię – w przestrzeni sterowanej mediami na każdy temat trzeba dziś mieć coś do powiedzenia – pięknie wyśmiała to swego czasu Dorota Masłowska włożonym na łamy Gazety Wyborczej hasłem „Uważaj z nami”. Wszystkie serwisy informacyjne prezentują nam to samo, po to żebyśmy mieli o czym gadać w autobusach i na kawowych przerwach – w konsekwencji na pytanie o to, co się obecnie dzieje na świecie usłyszymy różne relacje o tym, o czym „się mówi”. A co jeszcze ciekawsze, niezależnie od kompetencji każdy ma opinię na temat tego czy np. sześciolatki powinny chodzić do szkół i jaki jest najwłaściwszy wiek emerytalny. Myślę, że to gdzieś tutaj zasadza się istota omawianego problemu – bo to stąd wynika masa fałszywych opinii, i tu odbywa się festiwal dyletanckich wynurzeń. Z powodu MODY!

    I najważniejsze spostrzeżenie ad rem – umiejętność dostarczenia odpowiedzi na pytanie to nie jest bycie ekspertem od wszystkiego. Ekstrapolacja danych które mamy na te których poszukujemy to najważniejsza cecha odróżniająca bystrego człowieka od tępego kujona. Jeśli wiem co to wahacz, i jaka jest jego rola to umiem ad hoc odpowiedzieć na pytanie czy można jeździć z uszkodzonym, bez zapoznawania się z biblioteczką Wydawnictwa Komunikacji i Łączności. Jeśli kiedykolwiek widziałem z bliska mapę Afryki i jestem świadom zniekształceń wynikających z projekcji Mercatora to oczywiście, że coś na temat tej odległości mogę już powiedzieć. Choć jeśli planuję przepłynąć na Madagaskar to tego rodzaju ekstrapolacja będzie niewystarczająca i sprawdzę to dokładniej.

    Nie wiem czy zwróciło Waszą uwagę, że pytanie które najczęściej budziło wątpliwości to było pytanie o rzeczy zmienne (wahacz i odległość Madagaskaru to wręcz aksjomaty), ludzie zastanawiali się, być może szukając w głowie informacji z których mogliby coś wywnioskować coś na temat przestępczości? Czy nie to właśnie sugerują odpowiedzi?

    Ogólnie – wychodzi, że bardziej niż „milcz bo nie masz zielonego pojęcia” zalecacie „cicho siedź jak nie masz pewności”. A przecież różnica jest większa niż odległość Madagaskaru od Afryki :)

    No ale ponieważ sam wyciągnąłem powyższe wnioski, to NIE MUSZĘ mieć racji, i możecie wiedzieć lepiej. Dlaczego jednak moja opinia ma być mniej wiarygodna niż opinia faceta od BufferUp?

    PS. Amerykanie wydali pierdylion dolców na długopis żelowy żeby mieć czym pisać w kosmosie, a Rosjanie użyli ołówka – piramidalna bzdura ale wielu trenerów o tym mówi. Bo istotniejsze w tym przykładzie jest myślenie out of box niż stan faktyczny. Podobnie z tą mową ciała – czy jeśli przekaz niewerbalny to mniej niż 90%, to znaczy że go nie ma? Ta historia ma za zadanie w obrazowy sposób przekonać ludzi że nieważne jaki będzie dobór słów, dykcja i intonacja, pozostają inne obszary o których na codzień nie myślimy. Swoją drogą nie wiem co bardziej mnie zastanawia – to że komuś się chciało to „obalać”, czy to jaką przyjął naukową metodę do określenia ile procent przekazu to mowa ciała, Od razu przypominają się 50% bardziej lśniące włosy :)
    PPS. Zuza, z uszkodzonym wahaczem przednim się NIE JEŹDZI – samochód może wtedy np. przestać skręcać, a wtedy to dopiero będziesz miała powody do płaczu…