Szukasz zaangażowania? Celebruj małe chwile

9475291923_191e452a19_k

Był sobie projekt

Oto co wryło mi się w pamięć z któregoś z poprzednich miejsc pracy:  Robimy projekt X-573. Ciężka harówa ale i wyniki są. Czasem ktoś kogoś klepnie po plecach – „dobra robota, stary”. Po drodze oczwiście liczne wpadki, czasem siódme poty, gdzie indziej wyraźne uczucie satysfakcji.

Oczywiście projekt definitywnie nigdy się nie skończył, ale w pewnym momencie góra dała wyraźny sygnał : „Można celebrować”. Więc celebrujemy – wyjście zespołowe, wódka na stół i następnego dnia połowa biura dogorywa na biurkach. Nie, żeby w takim wspólnym cieszeniu się było coś złego. W umiarkowanym spożyciu alkoholu również nie. Czasem trzeba się cieszyć sukcesem.

Czy taki scenariusz nie kojarzy Wam się z typową firmową celebracją projektową? Przez chwilę czujemy się szczęśliwym zespołem, który na moment zahamował żeby po ludzku nacieszyć się dobrze wykonaną robotą.

Nie liczy się kaliber

Ale sukces to nie tylko doprowadzony do końca X-573. To każda chwila, kiedy ktoś z nas czuje, że czemuś podołał, zrobił istotny krok w stronę obranego celu, coś zdobył a może coś stracił i jednocześnie coś zrozumiał. Krzysiek wysłał świetny e-mail do kontrahenta, Anka zrobiła super prezentację, Janek zrozumiał, że przez ostatni tydzień barował się z koniem i w ogóle nie tędy droga. Mała porażka, za to ile konstruktywnych wniosków!
To wszystko sukcesy. To te momenty, kiedy czujemy się dobrze, uderzają nam endorfiny, mamy poczucie satysfakcji i chce się żyć.

Co warto robić z dobrymi momentami? Utrwalać, utrwalać, utrwalać. A jak najlepiej to robić? Celebrując. I wcale nie musimy do tego otwierać szampana. Wystarczy spojrzeć zza biurka, zatrzymać się na chwilę i przez choćby minutę pogadać o tym indywidualnym bądź zespołowym małym sukcesiku. Taki chwilowy hamulec działa jak niedoceniana w biznesie mikro-przerwa (potrzebna człowiekowi nie mniej niż tlen) ale również potrafi zbliżyć, scalić i dać pozytywnego kopa wszystkim wokoło.

Porażka też sukces

Są trzy przypadki,, kiedy uczymy się najwięcej. I te przypadki warto celebrować:

  • gdy eksperymentujemy i odnosimy porażkę
  • gdy eksperymentujemy i odnosimy sukces
  • gdy stosując dobre praktyki odnosimy sukces

Porażki są nieodzownym elementem sukcesu. Przyzwyczajcie się do nich i wyciągajcie z nich jak najwięcej. Wszechobecny w naszym życiu strach przed porażką jest w rzeczywistości największą przeszkodą do osiągania fantastycznych wyników. Warto o tym pamiętać i zastanowić się zanim następnym razem wjedziesz na kogoś za popełniony błąd.

Już wiecie, że opłaca się mówić „nie wiem”. Niewiedza jest drogą do poznania. Świętej pamięci Terry Pratchett, autor antologii Świata dysku mawiał

Wiedza przychodzi wraz z doświadczeniem.
A często żeby doświadczenie zdobyć, po prostu trzeba nie wiedzieć.
Terry Pratchett

Więc nie wiedzcie. Eksperymentujcie. I pamiętajcie celebrować, gdy już się dowiecie.

Jesssst!

Sukces? Nic prostszego. Rundka w biurowego golfa, żeby zapamiętać te chwilę na dłużej. A może rzut do kosza na przyssawki, albo rozmowa przy kawie o tym, co się udało? Każda metoda jest dobra, jeśli niesie ze sobą ładunek pozytywnej energii.

Codziennie każdy z nas odnosi swoje małe sukcesy. Znajdź chodź jeden taki w ciągu całego dnia, o którym chcesz powiedzieć innym. Zatrzymaj koło zamachowe zespołu na dosłownie minutę i podzielcie się razem tą chwilą optymizmu.

I coś jeszcze : to działa znacznie lepiej niż kosztowne imprezy okolicznościowe. Przetestowane w boju.

Źródła:

Yay questions,  Jurgen Appelo

Sharing is caring! Lubisz to? Daj szansę innym :)
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn28Share on Google+0

Więcej na ten temat